Lipiec 19, 2010
piknik lotniczy
5 lipca w poniedziałek odbył się w Krakowie kolejny piknij lotniczy. Bardzo fajnie była pomyślana ta impreza. odbywała się cały dzień na powietrzu na małym lotnisku w czyrzynach. Było rewelacyjnie. Wybraliśmy się na nią z Marzenką i jedną naszą wolontariuszką, która nas prowadziła. Na takim dużym terenie nie dało by się poruszać samemu. Każdy z uczestników pikniku dostawał kartę, na której było napisane imię i nazwisko uczestnika. Z taką kartką chodziło się po wystawcach. Było 12wystawcóww. był altix, agh, zrzeszenie studentów niepełnosprawnych fundacja aktywnej rechabilitacji, firr, prezentowali aparaty słuuchowe i pentle indukcyjne, nordea bank. nie sposób wymienić wszystkich firm, ale to nie wważne. Dea pikniku sprowadzała się do tego, że trzeba było odwiedzić stoisko każdej z firnm. Na każdynm ze stoisk trzeba było wykonać jakieś zadanie. na przykład pokazywała pani w altixie powiększalnik i trzeba było coś sobie powiększyć. Na innym stoisku trzeba znowu było coś w brajlu przeczytać, czy odpowiedzieć na pytania odnośnie studiowania przez osoby niepełnosprawne. Zadania były ciekawe. altix prezentował fajne urządzenie do wypukłej grafiki. Podobał mi się też namiot, w którym można się było nauczyć, jak udzielać pierwszej pomocy. W firze uczestnicy pikniku musieli prowadzić osobę niewidomą, lub z zawiązanymi oczami nalać do kubeczka wodę. Za każde wykonane zadanie przybijana była pieczątka na karcie. Za te pieczątki można było pójść do namiotu organizatorów i wymienić je na kupony z jedzeniem. Każda pieczątka to jeden kupon. jak ktoś miał więcej niż 10 pieczątek to mógł albo brać sobie pojedyncze kupony w czasie trwania pikniku, albo wziąść od razu cały zestaw. Jak ktoś się wcześniej zapisał na listę lotów to gdy miał nma karcie 10 pieczątek mógł się przelecieć antkiem. Był to 5 minutowy lot widokowy nad krakowem. Można było oglądnąć kraków z lotu ptaka. Ktraków, jak krków, ale ptak całkiem fajny. Wziąłem sobie na pokład gps, zapisałem sobie loga, czyli trasę, którą lecieliśmy. Lecieliśmy na wysokości około 150 metrów z prędkością 160 kilometrów na godzinę. Śmiałem się, ponieważ przelatywwaliśny nad naszynm domem. Loga z gps-a oczywiście obejrzałem sobie na spokojnie w domku, ponieważ w samolocie hałas był tak duży, że nie dało się nic zaobserwować.
Jeśli zaś chodzi o stronę kulinarną pikniku, to trzeba przyznać, że organizatorzy również stanęli na wysokości zadania. Był żurek, kaszanka, karczek z grila, kiełbasa z grila, bigos, kawa herbata, woda, piwo. także można było cały dzień chodzić i nie być głodnym, bo po wykonaniu zadań można było brać jedzonko. No i dobre było jedzonko, ciepłe i dobrze ugotowane.
Podsumowując imprezę uważam za udaną, jeśli będzie w przyszłym roku, to napewno się wybiorę.
Filed by yxpodols at 2:22 pm under to mi się przydarzyło
1 Komentarz